między katolikiem a protestantem

środa, 11 listopada 2009
Dziękuje Bogu, że mam okazje żyć akurat w tym dziejowym momencie w historii mojego kraju. Zacząłem bardzo 11 listopadowo :) Ale nie chce rozwijać rozważań na tematy historyczno-społeczne. Choć niewątpliwie nie są one odseparowane wyraźną linią od kwestii duchowych. Widać to choćby po tym, jak wraz z podnoszeniem się naszego kraju po latach niewoli, rozwojowi ulega również przestrzeń duchowa. Sam jestem owocem tego procesu, bo spotkałem Boga dzięki ruchom odnowy Kościoła Katolickiego, które są wśród młodej generacji dość aktywne. Może nie w każdej parafii, ale na pewno w każdej okolicy znajduje się wspólnota, gdzie ludzie szukają osobistej relacji z Bogiem. Ruch Światło-Życie, Odnowa w Duchu św. czy Neokatechumenat są tu tylko najpopularniejszymi przykładami tego zjawiska. Ciekawe by było zbadać jak wielu ludzi się przez nie przewinęło i jaki wpływ miało to na ich życie. Ha! zadanie dla socjologów religii. Ja mogę co najwyżej bazować na moim subiektywnym doświadczeniu i obserwacji.


Zastanawiam się, co mogę powiedzieć o środowisku protestanckim w Polsce? Niby również skorzystało na zmianie systemu politycznego, więcej wolności, kluczowa ze względu na stadium rozwoju możliwość kontaktu z zagranicą. Ale bumu w żadnym razie nie widać, raczej kiełkowanie różnych form. Atmosfera otoczenia nie jest zła, chyba jednak brakuje protestantom determinacji do rozwoju, przeważa postawa zamykania się we własnym, małym światku, oblężonej twierdzy, brak miłości ukierunkowanej na zewnątrz.

Co można zrobić, by zdynamizować rozwój pogłębionej duchowości w Polsce?

W wypadku wspólnot katolickich problemem wydaje się opór hierarchii, która nie do końca przychylnie patrzy na rozwój "protestanckiej", indywidualistycznej religijności wśród katolików, prywatnego czytania Biblii, szukania osobistej relacji z Bogiem. Poza tym sama chęć utrzymania się tych wspólnot w ramach teologii Kościoła Katolickiego prowadzi do postawy kompromisowej wobec Prawdy zawartej w Biblii i dotykającego serc ludzkich objawienia Ducha św.


Z protestantami jest ten problem, że zasadniczo mieli oni mały wpływ na kształtowanie naszej kultury przez bardzo intensywne ostatnie 300 lat. Z tego powodu protestantyzm importowany z zewnątrz napotyka na ogromną barierę mentalną. Mówiąc hasłowo: my nie byliśmy, nie jesteśmy i pewnie nie będziemy zachodnim społeczeństwem mieszczańskim (bo to już historia) i obce nam jest część promowanych tam wartości jak: dyscyplina, posłuszeństwo, pracowitość, oszczędność, porządek itp. Natomiast na Zachodzie zostały one ugruntowane przez Reformację właśnie i z nią się zrosły. Problem niby nieduchowy, ale myślę że odgrywa poważną rolę, efektem bowiem jest inna koncepcja człowieka, świata i również Boga. Spróbuje to tylko krótko zasygnalizować: w szeroko pojętym protestantyzmie Bóg jest najwyższym autorytetem, któremu należy się przede wszystkim posłuszeństwo itd., natomiast dla Polaków z zasady sceptycznych wobec wszelkiej władzy taki obraz jest mało zachęcający.


Tutaj właśnie widzę miejsce dla odradzania się duchowości nawiązującej do tradycji ariańskiej. Nie powstała ona w oderwaniu od Reformacji, a wręcz przeciwnie była jej owocem, ale zawiera wiele elementów typowo słowiańskiej mentalności takich jak niechęć do władzy (arianie przez jakiś czas nie chcieli sprawować urzędów państwowych itp.), do intelektualnych systemów na rzecz praktyki życia, pacyfizm, daleko posunięta tolerancja wobec innych. Wydaje mi się, że był to taki zaczyn słowiańskiej reformy chrześcijaństwa. Odnowy, która jest również dzisiaj palącą potrzebą, bo Kościół Katolicki to skompromitowana instytucja, ciągle próbująca nadążyć za rozwojem ludzkości, by nie zniknąć z powierzchni ziemi. Ale w żaden sposób nie angażuje się w tworzenie przyszłości, jako że sama jest feudalną strukturą rodem ze średniowiecza, raczej tęskni ciągle do tego okresu swojej potęgi i wpływów.

Moim zdaniem wraz z rozwojem intelektualno-kulturowym społeczeństwa polskiego, katolicyzm będzie tracił coraz więcej ze swojego rządu dusz i powstanie luka na płaszczyźnie duchowej. Od ludzi wierzących zależy czy uda się stworzyć taką formę chrześcijaństwa, która tą pustkę wypełni.


Dzisiaj widać już zręby nowego poprzemysłowego, postmieszczańskiego społeczeństwa informacyjnego. Nie mam pojęcia jak będzie ono wyglądać, ale osobiście witam je jako owoc ludzkiej kreatywności pełen nadziei. Chciałbym też dołożyć wszelkich starań, by ten nowy okres w dziejach naszego kraju, wyróżniał się odrodzeniem autentycznej wiary opartej o Dobrą Nowiną, która w swym wymiarze duchowym, mimo upływu 2 tys. lat, nie straciła nic ze swojej wyzwoleńczej mocy. Jakie konkretnie widzę możliwości, by cel ten osiągnąć, mam nadzieję że rozwinę ten temat wyczerpująco w kolejnych postach. Po to powstał ten blog ;)

Dziękuje Ci Jezu za Twoją ofiarę, dzięki której umożliwiasz nam doświadczania miłości Boga, w sposób osobisty i bezpośredni, w głębi naszego serca. Dziękuje Ci Boże, że przenikasz mnie swoim Duchem, dzięki któremu mogę poznać skrawek Twoich myśli i uczuć. Prowadź mnie, bądź przy mnie, koryguj, bym nie zgubił ścieżki życia. Ty jesteś wspaniałym i troskliwym Ojcem, który zawsze potrafi mnie zachwycić czymś nowym. Daj się poznać tym, którzy Cie szukają i tym którzy tego świadomie nie robią. Rozpal w nas ogień i pragnienie Twojej miłości. Amen!!!

1 komentarze:

Ivah pisze...

Mam nadzieję, że wraz z postępem świadomości ludzi będzie pogłębiać się przede wszystkim ich poczucie człowieczeństwa. To jak nie wiem czy słusznie zauważam w Niemczech. Nie tylko posunięci są w gospodarce i rządzie ale w zwykłych relacjach między sobą. Zdaje mi się że jest tam wyższy odsetek ludzi życzliwych i pomocnych, pomimo że kościoły są zamykane. Mam nadzieję, że u nas rozwiną się jeszcze bardziej zorganizowane i prężne ruchy które będą rozwijać człowieka w Duchu Boga.

Prześlij komentarz