.png)
Zacząłem się zastanawiać, czy nie tak jest właśnie z miłością Boga. Bóg kocha wszystkich ludzi. Przy tym żaden z nich nie jest doskonały. Jak tu więc rozróżnić kto, mówiąc językiem religijnym dostąpi zbawienia, zostanie przez Boga zaakceptowany. Skoro nikt nie jest święty, to może wszyscy. Wydaje mi się jednak, że jest coś takiego w człowieku jak dążenie, ogólny kierunek jaki nadaje swojemu życiu. Obojętnie na jakim etapie się znajduje, być może popełnia jeszcze wiele prostych błędów, ale jeśli zmierza ku światłu, jeśli jest w nim "chcenie" - to jakby już osiągnął doskonałość. W rzeczywistości nie ma żadnej rzeczy która by nie podlegała nieustannym zmianom. Stan spoczynku, grzeszności lub świętości to tylko uproszczenia, właściwie złudzenia. Tak więc liczy się tylko kierunek.
A czyż ten kierunek, dążenie nie jest po prostu pragnieniem miłości? Pragnieniem, które jest czynne, szuka, próbuje wcielić miłość w życie.
7 komentarze:
Oto właśnie ta szukana "dobra wola". Jak człowiek idzie dalej - to kocha. Czyli dobra wola bierze się z kochania, o ile się chce się poznać Namiętnego Boga.
Bo kochanie bierze się ze świeżości serca, sobie sądzę.
Mnie nurtuje to ostatnio. Bóg jest wszechmocny, a jednocześnie dobry i kochający. Jego Wola to wszech-zbawienie, czyli szczęscie wszystkich jego stworzeń, szczęście w Nim.
Skąd więc idea wiecznego potępienia? Dlaczego Jezus mówi o wiecznym odłączeniu od Królestwa? Jeśli odpowiemy na to krótko: powodem jest GRZECH, dobrowolne odłączenie od Boga itp. to milcząco zakładamy, że plan czy też zamysł Boga się nie powiódł do końca.
Gdzie jego wszechmoc? Dlaczego jego dzieło obiera inny "kierunek" niż ten, który On sam mu wyznaczył? (Wolna wola tu nic nie wyjaśnia wg mnie, od razu uprzedzam.) Albo inaczej: czy możemy spokojnie cieszyć się swoim zbawaieniem, wierząc jednocześnie, że inne nasze cząstki-ludzie, nie będą dzielić tego nigdy z nami?
A o ile bardziej sam Stwórca.
Brakuje mi chyba większości puzzli, żeby ułożyć jasny obraz Prawdy.
Fajnie sobie poczytać wasze oddogmatyzowane przemyśliwania.
Pzdr, Laura
Cześć, miło że zaglądasz :)
ostatnim razem gdy głębiej próbowałam w to wejść ułożyłam sobie taką ideologię która pomogła mi połączyć sprawiedliwość i dobroć Boga.
Tak więc, zakładając że Bóg tylko daje mi życie, bo jest jedynym źródłem Miłości, wierzę że przyjmując go mogę się urodzić na nowo i zacząć żyć w prawdzie. Narodzenie się z Ducha to dla mnie wybór drogi Miłości. Wierzę że jedynie w Miłości mogę rozwinąć siebie. A gdy moja świadomość rozwinie się do tego, że jestem dzieckiem Boga zauważę że jestem Jego częścią - w Duchu. Zgodnie z tym co zostało napisane w Biblii (nie pamiętam gdzie) że wszyscy będziemy Bogami. Starając się wypowiedzieć zgrabnie - wybór Miłości to wybór rozwoju. Daję na ziemi jej owoce, by inni też mogli jej doświadczyć.
A więc ten kto nie podejmie drogi rozwoju w Miłości po prostu obumrze. To jest przykre, ale wychodzi z wolnej woli.
Zastanawiam się czy wybór dobrowolnego obumierania wychodzi z nieświadomości? Chyba nie, bo mamy również sumienie. Jest pewnie ogrom sytuacji i ograniczeń myślowych w których ludzie są więzieni. Grunt to, moim zdaniem, wykorzystać odpowiednią chwilę.
Czy nabiera innego kierunku, nie jestem w stanie stwierdzić.
sory, ja połączyłam to z wolną wolą. Nie zauważyłam tej Twojej linijki wcześniej. No ale cóż.. jestem do niej ograniczona na dzisiaj
"Jak tu więc rozróżnić kto, mówiąc językiem religijnym dostąpi zbawienia, zostanie przez Boga zaakceptowany."
Cóż mogę napisać jak nie zacytować tego co odnajduję na ten temat w Piśmie Świętym:
„Ale co powiada Pismo? Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy, słowo wiary, które głosimy. Bo jeśli ustami swoimi wyznasz , że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, ze Bóg wzbudził go z martwych , zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu.” (Rzym 10:8-13) I werset 13: „Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie”.
Piszesz też: " Skoro nikt nie jest święty, to może wszyscy(będą zbawieni)."
"Ponieważ Ja jestem Pan, Bóg wasz - uświęćcie się. Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty" (Kpł 11, 44)
Bóg kładzie przed każdym człowiekiem życie i śmierć. Życie czyli życie w Nim lub śmierć czyli życie bez Niego pisząc najprościej.Bóg kocha każdego człowieka, ale tez każdy człowiek ma wolna wolę i może wybrać życie bez Boga. Wierząc Jego Słowu nie każdy będzie zbawiony ponieważ nie każdy wybierze ŻYCIE.
"Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. Mt 7:21
To chyba tyle póki co bo już późno i nic więcej nie jestem w stanie dodac od siebie :)
Pozdrawiam ciepło
Kasia
Gdyby to wszytsko było takie proste, jak się nam wydaje
Wybaczcie mój miesięczny poślizg, jeśli chodzi o moje włączenie się w tą dyskusję. Ale pozwolę sobie nawiązać, a co ;)
Laura Twoje rozważania są bardzo hmmm metafizyczne w takim powiedziałbym średniowiecznym sensie. Wychodzisz od pojęć, które potem próbujesz połączyć w logiczną całość. Wszechmocny, dobry Bóg tak na przykład. Problem w tym czy te konstrukcje opisują w jakikolwiek sposób rzeczywistość, w której żyjemy, czy też tworzą swoje własne światy. Moim zdaniem raczej to drugie. Dlatego ta droga nie ma sensu, bo można tak mnożyć byty w nieskończoność i zbudować wspaniałe konstrukcje myślowe i systemy, które nic nie wyjaśniają.
Kasiu spróbuj trochę pointepretować fragmenty, które cytujesz, bo ja nie wiem jak je rozumiesz. W jednym pisze, kto wzywa imienia będzie zbawiony, a w drugim, że jednak to nie wystarczy. Bądźcie świętymi, a znam taki, w który stoi, że wszyscy zgrzeszyli.
Wniosek z tego taki, że znajomość cytatów nie jest alternatywą dla samodzielnego myślenia.
W jaki sposób wybierasz życie z Bogiem? Moim zdaniem właśnie realizując w swoim życiu najważniejsze przykazanie, choć to trochę dziwnie brzmi w odniesieniu do - miłości. Ona daje życie i za nią wierzę stoi bezpośrednio Bóg. A nie za rytuałami czy jedyną, prawdziwą ideologią. pozdrawiam
Prześlij komentarz