zabijanie i Prawo

niedziela, 6 grudnia 2009

"(20) Powiem więcej: Jeśli w swej sprawiedliwości nie posuniecie się dalej niż znawcy Prawa i faryzeusze, nie wejdziecie do Królestwa Niebios. (21) Wiecie o tym, że przodkom powiedziano: Masz nie zabijać, a kto popełni zabójstwo, będzie podlegał karze. (22) Ja wam natomiast mówię: Każdy, kto żywi gniew względem swojego brata, będzie podlegał karze. Kto podepcze jego godność, stanie przed Radą Najwyższą, a kto go nazwie głupcem, skończy w ogniu miejsca wiecznej kary." (Mt 5, 20-22)

Karą za zabójstwo, o której wspomina Jezus była śmierć, tak dla przypomnienia. Zaczynam od tego fragmentu, żeby pokazać szerszy kontekst moich rozważań, o którym już kiedyś wspominałem, a do którego chciałbym wrócić. Otóż moim zdaniem, tak jak rozumiem naukę Jezusa i co wynika z powyższego fragmentu, prawo Starego Testamentu nas obowiązuje i nie obowiązuje. Nie obowiązuje ono, ponieważ nie wystarcza, żeby wejść do Królestwa Bożego. Obowiązuje, bo jest punktem wyjścia dla czegoś więcej, dla tego co mamy w sercu.
Czym się różni prawo od moralności? Za prawem stoi siła która je egzekwuje, jeśli przekroczysz któryś przepis zostaniesz ukarany. Prawa nie musisz rozumieć, nie musisz się z nim zgadzać. Wystarczy, że boisz się kary. W moralności chodzi natomiast o to, żeby nie robić czegoś ze względu na własne sumienie (serce). Można powiedzieć, że moralność to zinternalizowane prawo. Prawo ma to do siebie, że zawsze je można obejść. Tak właśnie czynili notorycznie Żydzi. Żadne społeczeństwo które funkcjonuje bez moralności, a tylko w oparciu o strach przed karą, nie osiągnie takiego poziomu rozwoju jak społeczeństwo, w którym ludzie sami z siebie robią dobrze. Nie jest możliwym postawić nad każdym człowiekiem policjanta i bić go po głowie za najdrobniejsze przewinienie. Jeśli nawet Bóg miałby taką możliwość, bo jest wszechobecny, to raczej nie tak sobie relacje z człowiekiem wyobraża.

"Takie natomiast przymierze zawrę z domem Izraela po tych dniach, mówi Pan: Moje Prawa włożę w ich umysły i wypisze je na ich sercach, i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem." Hbr 8, 10 (tłum. Liga Biblijna)

Takie rozwiązanie wybrał Bóg i Jezus nam o tym mówił i wykonał przez swoją ofiarę, dzięki której możliwym się stało otworzenie serc ludzkich na obecność Boga. Ta społeczność z Bogiem zaczyna się teoretycznie od przyjęcia chrztu w Duchu św., choć w praktyce często wcześniej. Nie chcę tu określać świętych rytuałów, bo Bóg jest osobą i działa jak mu się podoba. Ale chciałbym podkreślić z całą mocą, że chrześcijaństwo nie jest religią Prawa i nie wolno tworzyć nowych przepisów w oparciu o tym razem Nowy Testament. Kto tak czyni, nic z Dobrej Nowiny nie zrozumiał i nie poznał żywego Boga. W tym miejscu rozchodzą się moje ścieżki z biblijnym chrześcijaństwem, które upodobało sobie bezrozumne uwielbienie różnych zaleceń i wypowiedzi Jezusa czy apostołów, z Pawłem jako literacko najpłodniejszym na czele.
Wracając do kwestii zabijania, bo ona jest punktem wyjścia dla tego posta. Jeśli ktoś rozumie słowa Jezusa, które zacytowałem na początku, jako tylko zaostrzenie Prawa, czyli wprowadzenie nowego, surowszego Prawa tym razem chrześcijańskiego, ten tkwi ciągle w starym bukłaku myślenia! Jezusowi nie chodzi o to, żeby teraz tępić w sobie każdą nieprzychylną wobec drugiego człowieka myśl i czuć się winnym za każdym razem kiedy się na kogoś wściekniemy. Pewnie, że można w sobie wytworzyć taką obłudną iluzję, że ja jestem wszystkim życzliwy, bo tak kazał Pan, co wielu też stara się czynić. Problem w tym, że jest to narzucone sobie samemu z zewnątrz Prawo, że taka postawa nie wypływa z serca. Nie czynimy tego z miłości, tylko ze strachu przed karą, żeby podobać się Bogu, bo jak nie wypełnię wszystkich Jego Słów, On mnie odrzuci. Nie na tym to polega. Bóg chce, by się przed Nim otworzyć, by nie starać się być takim jakim się nie jest, ale pokazać prawdziwego siebie. Każde ludzkie serce jest zatrute grzechem, a egoizm najbardziej lubi ubierać się w ciuszki ofiarnej miłości i faryzejskiej nadgorliwej pobożności. Natomiast jak pisze Jan w swoim liście, jeśli obnażymy siebie, ujawnimy wszystko dobre i złe rzeczy, które są w nas, to Bóg nas usprawiedliwi, zbliży się do nas i zacznie uzdrawiać u samego źródła. Kiedy jesteśmy z kimś blisko, to przejmujemy część jego zachowań, myśli, uczuć, wręcz samej istoty. Podobnie jest z człowiekiem, który usprawiedliwiony przez Jezusa żyje blisko z Bogiem, ta bliskość go oczyszcza i napełnia bożą Miłością. Na to właśnie ciągle wskazywał Jezus i taki jest sens Dobrej Nowiny. Nie wystarczy teoretycznie wypełniać Prawo, bo w praktyce to my i tak na różne sposoby je obchodzimy, ale trzeba mieć odmienione przez bliskość Boga serce.

"(38) Wiecie, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. (39) Ja wam natomiast mówię: Nie odwzajemniajcie zła. Temu, kto ci wymierzy prawy policzek, nadstaw również drugi. (40) Temu, kto cię pozywa do sądu i chce zabrać tunikę, zostaw także płaszcz. (41) Kto by cię przymuszał, byś niósł jego ciężar jedną milę, nieś dwie mile. (42) Temu, kto cię prosi, daj, i nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie coś pożyczyć." (Mt 5, 38-42)

Jeśli by to było nowe Prawo, to chyba jego Ustawodawca powinien sam się do niego stosować, nieprawdaż? Więc poszukajmy i sprawdźmy.

"(22) Po tych Jego słowach jeden ze stojących tam strażników wymierzył Jezusowi policzek, mówiąc przy tym: Tak odpowiadasz arcykapłanowi? (23) Jezus na to: Jeżeli uważasz, że odpowiedziałem niewłaściwie, uzasadnij to, a jeżeli właściwie, dlaczego Mnie bijesz?" (J 18, 22-23)

Nic nie jest napisane o tym że Jezus nadstawił drugi policzek. Raczej bronił swojej godności. Czyżby więc był hipokrytą?
Odpowiedź jest oczywista. Zamiast się literalnie czepiać słów które Jezus używa należy przemyśleć, co On takiego ma na myśli u Mt 5, 38-42. Widocznie nie chodzi Mu tu o nowy kodeks dla uczniów nauczyciela nowego Prawa. Podaje raczej przykłady na postawę serca, która odrzuca zemstę i zawziętość, ale nie po to, by czynić z tych przykładów ustawy chrześcijańskiego postępowania. Chrześcijanin ma prawo mieć godność i jej bronić. Jeśli godność to też własne i swoich bliskich życie.
Zamiast budować chrześcijańskie Prawo, szukajmy żywego Boga i zbliżmy się do Niego, wtedy wszystko staje się jasne. Inaczej Biblia może się stać dla nas sidłem, a nie narzędziem zbawienia.
(Post w odpowiedzi na polemikę w sprawie zabijania w obronie własnej, publikowany pierwotnie tu: http://christarche.blogspot.com/2009/09/zabijanie-i-prawo.html)

0 komentarze:

Prześlij komentarz