etap kreatywny

niedziela, 14 lutego 2010

Kiedy publicznie coś krytykuje natrafiam na niezrozumienie z powodu pewnego schematu myślowego, który w niniejszym poście chciałbym naświetlić. Ludzie zazwyczaj postrzegają porządek jak przeciwieństwo chaosu i ciężko im jest wyjść poza ten dualizm. Jakakolwiek krytyka wymierzona w obowiązujący stan rzeczy odbierana jest więc niemal jako zagrożenie dla cywilizacji. Dlatego zasadniczo pojęcie anarchii jest rozumienie jako synonim chaosu właśnie. Problem polega chyba na myleniu kierunku, w którym podążam.
Przyjrzyjmy się procesowi uczenia się. Kiedy podejmiemy się nabycia nowej umiejętności, to polega to najpierw na wprowadzeniu porządku w chaos poprzez przyswojenie sobie schematów. W miarę postępów w ćwiczeniach wyrabiamy pewne czucie (intuicję) w danej dziedzinie i schematy stają się zbędne, a wręcz ograniczają naszą swobodę działania. Gratulacje! Osiągnęliśmy właśnie etap KREATYWNY.

Jak nietrudno się domyśleć tym właśnie jest w moim pojęciu anarchia. Nie polega ona na odrzuceniu porządku i cofnięciu się w stan chaosu, dokładnie na odwrót - chodzi właśnie o zrobieniu kroku na przód w kierunku twórczości. Na pewnym etapie rozwoju potrzebne nam są zasady, nie powinniśmy się w nich jednak zadomawiać, lecz dążyć ku wolności twórcy. Nie ograniczam się w tym postulacie wyłącznie do reformy państwa, ono jest tylko wyrazem tego co jest w człowieku. Myślę że to właśnie ludzie powinni się rozwijać, że sensem ich życia jest uczestniczyć w bożej naturze, której podstawą jest TWORZENIE. Owocem miłości jest właśnie coś nowego, czy to w odniesieniu do człowieka i nowej ludzkiej osoby, czy też do świata i powiedzmy uproszczając - dzieła sztuki. Ewangelię Jezusa rozumiem też w tym kontekście, jako przekroczenie sprawiedliwości w której przestrzegamy tylko zewnętrznych zasad, poprzez przyjęcie Ducha który zmienia nasze serce.

"Takie natomiast przymierze zawrę z domem Izraela po tych dniach, mówi Pan: Moje Prawa włożę w ich umysły i wypisze je na ich sercach, i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem." Hbr 8, 10 (tłum. Liga Biblijna)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

To jest mój pierwszy komentarz na tym blogu, wiec proszę o pozwolenie mi na wyrażenie radości z powodu napotkania bratniej duszy (dusz?). Bo jeśli nawet arianie są dla mnie kimś odległym, to NEO-arianie, jak widzę, mogą być mi bardzo bliscy. Studiowałem Biblię przez 30 lat z nadzieją znalezienia przy jej pomocy samego Boga. Doprawdy byłem w tym b. gorliwy. Ale dopiero uświadomienie sobie jej "nieświętości" przeniosło mnie do sfery Ducha. Usprawiedliwię się i tym samym, mam nadzieję, potwierdzę przekonania Twoje, Drogi Klasyku.

Tylko Bóg jest święty, prawda? Ani ojciec, ani matka, ani dzieci, ani książka. Choćby i najwspanialsza... Nie może się równać samemu Najwyższemu. Tak więc nie ma pisma "świętego". Jest wybór tekstów kościelnych dokonany arbitralnie w II wieku po Chrystusie. Spośród 30 ewangelii Ireneusz wybrał cztery. Dodał Dzieje i listy. Kościoły protestanckie zbudowały swą doktrynę na Pawle. Przypomnę tylko, że on przeklina każdego inaczej myślącego (ktoś na tym blogu już to zacytował). Czy to jest Duch Chrystusowy?

Uznałem, że Biblia nie jest nieomylna, podobnie jak i pewien ojciec także nie jest nieomylny. I nagle doświadczyłem wielkich błogosławieństw Bożych. Po prostu wylewu łaski! (Napiszę o tym innym razem). Po prostu porzuciłem bałwochwalstwo.

Pewien kolega mnie zapytał: "Jeśli nie wierzysz w trójcę, to jak się teraz przeżegnasz?" Odpowiedziałem dotknąwszy tylko swego czoła: "W imię Ojca". Czy może w ten sposób choć trochę jestem neoarianinem?:) Ryszard

klasyk pisze...

Witam Cię Ryszardzie :) Rzeczywiście Paweł miał skłonność do przesady, jednak w jego tekstach znajduję również wiele ciekawych rzeczy. Choć w dużo większym stopniu niż np. Ewangelie wydają się być one skierowane do konkretnych środowisk w określonym kontekście - krótko mówiąc są trochę mniej uniwersalne. Choćby pogląd o bezsensie żenienia się, który to ostatnio mnie osobiście żywo zajmuje :D Okazało się, że jednak Paweł nie miał racji, Jezus jak dotąd nie wrócił, a my nie powinniśmy zaniedbywać spraw "doczesnych". Co więcej okazało się, że zajmowanie się brudną materią i jej przekształcaniem za pomocą intelektu i nauki, może rozwiązać wiele również społecznych, wręcz moralnych problemów człowieka. Mam na myśli poziom bezpieczeństwa w krajach Zachodu, to że jeśli ludzie mają pracę, warunki do życia i dostęp do szeroko pojętej edukacji, to dużo mniej chętnie decydują się mordować swoich pobratymców, a choćby ich okradać. Tak więc okazało się, że moralność to nie tylko pole duchowej walki, ale warunkuje ją również zwykła "materia".

Rzeczywiście dziwnie się z tą Biblią porobiło. Dla mnie jest ono podstawowym źródłem odczytywania objawienia Boga, ale na pewno nie bogiem.

Zapraszam do komentowania i dzielenia się swoimi przemyśleniami. Obecnie mam sporadyczny dostęp do internetu, jestem w trakcie przeprowadzki, ale jak sytuacja mieszkaniowa się ustabilizuje, to na pewno postaram się bardziej zaangażować w dyskusje. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Drogi Klasyku,

KREATYWNOŚĆ, o której mówisz jest z pewnością cechą samego Stwórcy. A skoro my, jak wierzymy, jesteśmy na jego obraz, to i TWÓRCZOŚĆ winna być domeną naszą. Tu się z Tobą zgadzam w pełni. Dodać chciałbym jedynie, że świat wokół nas nie wygląda najlepiej. Chyba każdy się z tym zgodzi, że daleki jest od doskonałości Stwórcy. Śmierć, choroby i trzęsienia ziemi - to tylko przykłady z worka cierpień ludzkich.

Wniosek - ten, kto stworzył ten świat NIE JEST DOSKONAŁY. Nie może nim być Bóg (przecież on jest doskonały!). Któż wiec jest prawdziwym stwórcą świata? Jeśli wskażemy na kogoś poza sobą (np. na diabła), to nie mamy żadnej szansy, aby dokonać zmiany jakości świata... Diabła nie nawrócimy:)

Jeśli zaś siebie uznamy za KREATORA tego wszystkiego, co widzimy, to decyzja o poprawie siebie samego doprowadzi do poprawy świata. Tak więc za najwspanialszy i jednocześnie jedynie skuteczny przejaw KREACJI uważam pracę nad samym sobą.

Bóg bowiem już dawno stworzył doskonały świat i nikomu nigdy nie uda się go zepsuć. To my po prostu opuściliśmy ten idealny Boży świat i udaliśmy się marnotrawić swe TWÓRCZE zdolności. Teraz pora wracać do Ojca, który czeka w swym doskonałym domu. Do ideału tego królestwa nic już nie musimy dodawać. Jedno, co warto zrobić, to być KREATYWNYM w swym widzeniu prawdy. "Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi."
Ryszard

Prześlij komentarz