Trawienie Biblii

środa, 9 czerwca 2010
Chciałam przedstawić Wam fragment książki który ukazuje trawienie słowa zawartego w Biblii i produkowanie z niej wartości odżywczych:

"Szkoły zwykłe tak się mają do "znormalizowanych"* , jak Stary Testament do Nowego. Dziesięcioro przykazań Starego Testamentu, a więc "nie zabijaj", "nie kradnij" i wszystkie inne negatywne formuły prawa niezbędne są tylko ludziom, których umysł jeszcze nie przejrzał i jest zmącony. W Nowym Testamencie natomiast Chrystus daje nam, podobnie jak dzieci, przykazania pozytywne, na przykład: "kochaj swoich nieprzyjaciół". Tym, którzy wydawali się lepsi od innych, przestrzegali praw i chcieli, by ich za to podziwiać, Chrystus powiada: "przyszedłem dla grzeszników". Nie wystarczy jednak nauczać ludzi zasad; nie wystarczy powtarzać: "kochaj nieprzyjaciół", bo tak mówi się tylko w kościele, a nie na polu bitwy, gdzie przykazanie miłości obraca się w swe przeciwieństwo. Kiedy mówimy "nie zabijaj", to koncentrujemy uwagę na złu(chcąc chronić siebie), tak jakby dobro nie było osiągalne. Miłowanie nieprzyjaciół wydaje się tak niemożliwe, że pozostanie na ogół pustym słowem. A dlaczego? Dlatego, że dobro nie zapuszcza korzeni w sercu człowieka. Być może kiedyś było inaczej, ale tymczasem dobro umarło i zostało pogrzebane. Kiedy przez wszystkie lata wychowania pobudza się rywalizację, współzawodnictwo, konkurencję i ambicję, to nie można potem oczekiwać od ludzi, którzy dorastali w takiej atmosferze, że mając lat dwadzieścia lub trzydzieści będą dobrzy tylko dlatego, że głoszono im dobro na kazaniach. Sądzę, że tak się nie da, ponieważ życie umysłowe nie zostało na to w żaden sposób przygotowane.




Od razu odpowiem na nasuwające się pytanie czy to współczesny tekst: Nie! To powiedziała Maria Montessori w 1949 roku!!! Spodobał mi się ten tekst z powodu jego otwartości i jakiejś swoistej świeżości patrzenia. Nie analizowałam go dogłębnie w sensie, czy są to słowa na które odpowiedziałabym "alleluja". Zapraszam do dyskusji.

8 komentarze:

Łukasz Tarabuła pisze...

Oczywistą nieprawdą jest, że Jezus nie dawał przykazań negatywnych. Wystarczy zajrzeć do tzw Kazania na Górze: "A ja wam powiadam abyście w ogóle NIE przysięgali..." (Mat.5.34) "NIE sprzeciwiajcie się złemu..." (5.39) "Gdy więc dajesz jałmużnę NIE trąb przed sobą" (6.2) "A gdy się modlicie NIE bądźcie jak obłudnicy..." (6.5), "NIE bądźcie wielomówni jak poganie" (6.7) "NIE bądźcie do nich podobni" "A gdy pościcie NIE bądźcie smętni jak obłudnicy" "NIE gromadźcie sobie skarób na ziemi""NIE troszcie się o życie swoje" "NIE troszczcie się o dzień jutrzejszy" "NIE sądźcie abyście nie byli sądzeni" "NIE dawajcie psom tego co święte"

klasyk pisze...

Uważasz więc, że są to nowe przykazania Jezusa, Jego Prawo? Ja ewangelię Jezusa rozumiem bardzo podobnie jak Montessori. Pomiędzy miłością a prawem jest przepaść taka jak pomiędzy Jezusem a tymi, którzy go zamordowali. Oni byli strażnikami prawa, on pokazał jego sens. Skupmy się na tym sensie, a nie na budowaniu nowych kodeksów w imię Jezusa, bo to jest dokładnie odwrócenie Jego ewangelii. I to się działo przecież przez stulecia i dzieję się wciąż na nowo tzn. prawo zastępuję miłość, prawo ocenia bliźniego, prawo daje mi powód do pychy, prawo każe mi mordować inaczej myślących/je podważających/go nie przestrzegających. Czas skończyć z dogmatyzmem! i otworzyć się na miłość. pozdrawiam i zapraszam do dyskusji. dzięki roma

Łukasz Tarabuła pisze...

Oczywistym jest, że prawo nie zmieni nikogo wewnętrznie. Oczywistym jest też, że w Nowym Testamencie wspominane jest prawo Chrystusowe. Paweł pisał: "Dla tych, którzy są bez prawa, jakbym był bez prawa, chociaż nie jestem bez prawa Bożego, lecz pod prawem Chrystusowym". Oczywiście, że miłość ma być mocą przewodnią człowieka ale nie jest to miłość bezprawna, samowolna, widziana z ludzkiego punktu widzenia. Na tym polega Nowe Przymierze, że prawo zamieszkuje w człowieku a, że zostaje usunięte: Hebr 8,8.10. Warto również zajrzeć do Mat 5,17-20.

klasyk pisze...

Tak teoretycznie wszystko jest oczywiste. Tylko jak trudno przełożyć to na rzeczywistość, codzienne tu i teraz. Podam przykład. Chrześcijanka, która ma na ustach Biblię i "przebudzenie" idzie do szkoły nauczać i gnoi swoich uczniów. Oczywiście mam tu konkretną osobę na myśli, którą znasz Ty i roma. Czy to jest Ewangelia Jezusa? Czy nie należy wołać o wprowadzanie miłości w życie? Czy to naprawdę wszystko takie oczywiste?

Właściwie uświadomiłem sobie czytając ten tekst, że jestem daleki od postawy kochania ludzi, którzy mnie krzywdzą, atakują mnie. Widocznie jeszcze czegoś nie zrozumiałem, albo coś w moim sercu się poprzestawiało. Trzeba będzie trochę w nim pogrzebać.

klasyk pisze...

Moim zdaniem dla zrozumienia tego o czym mówi Maria Montessori, czyli o tych "przykazaniach pozytywnych" Jezusa, które właściwie nie są przykazaniami, tylko po prostu miłością, kluczowy jest fragment z Ew Mt 25, 31-46. Przytoczę tylko jego 2 wersy: "(44) A oni zapytają: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym lub spragnionym, lub obcym przybyszem, lub nagim, lub chorym, lub w więzieniu - i nie usłużyliśmy Ci? (45) Zapewniam was - odpowie - czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, nie uczyniliście Mnie."
Z tego fragmentu wynika, że kryterium rozróżnienia nie jest złamanie Prawa, ale brak miłości przejawiającej się w prostych gestach. Wiele teologii do tego nie trzeba, wielu ludzi dochodzi do podobnych wniosków zupełnie bez odniesienia do Boga. Myślę, że takie powiedziałbym ludzkie odruchy nosi w sobie potencjalnie każdy z nas. Chodzi o to by za nimi podążyć, by odnaleźć w nich siebie, innych, Boga, miłość. Brzmi prosto, a jest piekielnie ;) trudne.

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
klasyk pisze...

a ja mówię trollom, spadówa.

Anonimowy pisze...

czyzby ta cala nauka o milosci dobru i przykazaniach , o Bogu nie miala sensu, Salomonpowiedzial ze wszystko jest marnoscia, czy aby naprawde , ten ktory otrzymal od Boga najwiekszy dar - madrosc , napisal to co napisal lecz jak przajac te wartosci? dla mnie pezsprzecznym dobrodziejstwem jest moja wiara w BOGA iJEZUSA

Prześlij komentarz