"Każdy kierunek, który prowadzi tam, gdzie nie prowadzi Duch Święty, nigdzie nie prowadzi." (Kurs Cudów, Tekst s. 173)
Dlaczego nigdzie nie prowadzi? Bo każda droga wytworzona przez ego wiedzie jedynie do pustki, do nicości. Im dłużej nią podążamy, im częściej ją wybieramy, tym bardziej nicość nas ogarnia, tym więcej pustki czujemy na dnie naszego serca.
Ego kłamie za każdym razem kiedy obiecuje nam spełnienie naszych pragnień. Po wybraniu środków, które nam podsuwa, okazuje się, że zamiast pełni, radości i pokoju, otrzymujemy poczucie winy, pustkę i lęk.
Ale ono skrzywia nasze postrzeganie, wypacza logikę myśli, także za chwilę już zapominamy o naszym rozczarowaniu i kolejny raz idziemy tą samą wskazaną przez ego ścieżką, by na jej końcu spotkać, cóż za zaskoczenie! dokładnie to samo, co zawsze.
Czyż życie pod kierownictwem ego nie jest obłędem?
Dlatego tak ważne jest, by wsłuchać się w głos Ducha św., który jest w nas. W nim dopiero zaczynamy widzieć wyraźnie co jest prawdą, a przerażająca moc ego, od którego kłamstw wydaje się, że nie da się uwolnić, nagle gdzieś znika. I człowiek się zastanawia zdziwiony, jak to możliwe, że wcześniej żył tak głupio, tak pozwalał się oszukiwać. Wydawało się mu, że uwolnienie się od wpływu ego wiąże się z niesamowitym, heroicznym wysiłkiem, a odrzucenie kłamliwych pragnień, które podsuwa jest potwornym wyrzeczeniem.
Prawda jest zupełnie inna, wcale nie trzeba się krzyżować, by wybrać miłość, zamiast ego. Przeciwnie, życie w miłości jest naszym naturalnym stanem, natomiast życie pod kierownictwem ego tylko jego chwilowym zaburzeniem. Wystarczy z pomocą Ducha Bożego przebudzić się jak ze złego snu, by w końcu być sobą.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Nie wiem czy do końca się zgadzam. Mniej więcej czuję o co chodzi, ale jednak z uwagi na ostatnie zainteresowania psychologią (jungowską przede wszystkim) mam pewne obiekcje.
Ego jest strukturą osobowości. Nasze ja. Odpowiada za nasze działania. Za to jak i jakie popędy i potrzeby realizujemy. Nie wiem czy jest to korzystne dla psychiki by całkowicie je zniwelować.
Poza tym w jakim sensie ego może kłamać?
Przecież ego może mi mówić "nie rób tego, bo to złe" albo "chcę być blisko Boga" albo może mówić "pragnę kochać i być kochanym". Czy wtedy kłamie?
Bez ego jest się rośliną albo nieświadomym niemowlakiem. Co najwyżej "nawiedzonym" kierowanym przez ducha (ale czy zawsze ten duch to jest Duch Boży?).
Życie pod kierownictwem ego, o ile urzeczywistnia się Jaźń (jaźń zawiera obraz Boga, królestwo Boże w nas, jego relacja do ego jest jak podmiotu do przedmiotu) nie jest obłędem.
Jeśli chodzi o niższe potrzeby cielesne, które kierują wieloma ludźmi, to zgadzam się, to obłęd. Ale to wtedy możemy mówić właśnie o zaburzeniu ego.
Poza tym jest pewne inne zagrożenie. Utożsamienie się ego z Duchem (jaźnią, Bogiem itp.) może mieć tragiczne skutki - człowiek czujący się jako wszechmocny.
Konkluzja jest dobra, ale chyba użycie słowa "ego" ma inne znacznie niż to opisałem wyżej.
Zgadzam się, że nie trzeba cierpieć "krzyżować się" by wybierać miłość. To kłamstwo jeśli ktoś Ci mówi, że chrześcijaństwo to cierpiętnictwo.
Ja widzę taką zasadę w moim myśleniu. Myśląc przez ego nie otwieram się. Ego dopieszczone dumą ( a uważam że to jej potrzebuje by o sobie twierdzić ) tworzyć coś w rodzaju barykady na myślenie drugiego ego. O ile łatwiej wyjść poza nie i stanąć w wolności by móc się zrozumieć. Co powiesz Cyprianie, na interpretację ego jako kreacji która potrzebuje kolejnej kreacji (świata) by móc istnieć? Skupiając się na tym że jestem uwrażliwiam się na przeżywanie, nie analizowanie. "Jestem" jest niepodważalne. "Ego" można wciąż kwestionować.
Pozdrawiam :)
Prześlij komentarz