kilka słów wstępu

poniedziałek, 5 grudnia 2011
Napisałem ten tekst 10.02.2011. Upłynęło trochę więc czasu od jego powstania. Ale wydaje mi się, że jest wciąż aktualny, zarówno w jego wątkach osobisto/subiektywnych, jak i tezach odnośnie sytuacji bardziej ogólnej. Zapraszam do czytania.

Trudno jest zacząć. Jednak myślę, że mam wam coś do powiedzenia. Może nawet "coś" więcej niż ten jeden post. Przymierzam się do publikacji całego cyklu wypowiedzi. Powód? Czuję, że sytuacja i przede wszystkim ja sam już do tego dojrzeliśmy.
Na początku chciałbym podziękować kilku osobom związanym z szeroko rozumianym ruchem unitariańskim.
Po pierwsze Pawłowi Jurewiczowi, za zamieszczenie swoich przemyśleń na stronie wolnosc.dekalog.pl której to lektura kilka lat temu podważyła w mojej świadomości dogmat Trójcy św. To był 1. unitariański impuls w moim życiu.
Następnie Lesławowi Kawalec za stronę arianie.net na której to przekonał mnie do odrzucenia fundamentalizmu biblijnego. Podziwiam Twoje głębokie pokłady energii i pasji, dostrzegam też w kierunkach Twojej myśli wiele mądrości bożej.
Również Cyprianowi Sajnie za ogrom pracy jaki włożył w utworzenie i prowadzenie portalu unitarianie.pl oraz pisma Pistis. To naprawdę robi wrażenie.
Teofilowi za cierpliwość z jaką przemycał mi wątki "wschodniej" myśli mistycznej, dzięki czemu w końcu wyjrzałem poza chrześcijańskie podwórko. Wiele się w kontakcie z nią teraz uczę.
Panu Ryszardowi za podzielenie się ze mną Kursem Cudów, moim kolejnym źródłem nowych inspiracji.


Jako człowiek mam wiele wad. Jeśli chodzi o moją obecność w unitariańskim środowisku, to zdaję sobie sprawę, że jest ona niepozbawiona trudności. Trzymam się raczej na uboczu, unikam wspólnych spotkań, często wyrażam opinie krytyczne wobec propozycji i poglądów innych. A jak przyszło co do czego, to nie wsparłem własnym tekstem projektu Pistis.
Mam świadomość tych moich braków i jednocześnie nadzieję, że uda mi się je Wam wszystkim w najbliższej przyszłości zrekompensować.

Od kilku tygodni większą część mojego dnia poświęcam modlitwie i rozmyślaniom. O ile to drugie jest w moim wypadku normą, to cieszy mnie szczególnie fakt, że więcej czasu spędzam z Bogiem. Tym samym moje życie odzyskuje swój właściwy bieg i zaczynam znów widzieć wyraźniej prawdziwą rzeczywistość.
Owoc tych dwóch czynności, czyli modlitwy i przemyśleń, ujrzałem wczoraj około południa. Usiadłem przed kartką papieru i zacząłem "szkicować" zręby mojej wizji. Gdy się jej przyjrzałem, trochę zadrżało mi serce. Z jednej strony zrozumiałem jak przemyślenia mojego całego dotychczasowego, co prawda niezbyt długiego życia łączą się w jeden obraz. Dostrzegłem w nich nić przewodnią, punkt do którego zmierzam. Z drugiej trochę przeraził mnie ogrom zagadnienia, które poruszyłem. Być może zajmie mi trochę czasu nim je całe przetrawię, sformułuję i nauczę przedstawiać. Być może również nie okażą się ono równie cenne dla innych jak dla mnie. Niemniej jednak uważam, że sprawa, która jest przedmiotem moich rozważań, jest na tyle istotna, że warto spróbować.

Zauważam, że obecnie jesteśmy na etapie, na którym poszukujemy możliwie szerokiego i głębokiego fundamentu, bazy, wspólnego mianownika dla naszego ruchu. Jest propozycja Leszka w postaci Prawd Koniecznych. Pojawiły się również liczne próby systematyzowania kierunku naszych myśli ze strony Cypriana. Istnieje również formuła Unitariańskiego Uniwersalizmu, która funkcjonuje w USA, a którą wybrała część środowiska. Niniejszym cyklem tekstów, w których przedstawię moją autorską wizję unitarianizmu, chciałbym się włączyć do debaty.

Ten tekst jest wstępem. Kolejny pt. "Dlaczego unitarianizm jest nam tak potrzebny?" wyjaśni moją motywację do wybrania i tworzenia postawy unitariańskiej i wiarę w ważkość jej rozwoju dla innych ludzi. Następnie przedstawię moją autorską wizję postawy unitariańskiej, dzieląc ją na trzy zagadnienia:

duchowość unitariańską - istota i sedno postawy unitariańskiej, indywidualna praktyka, mistyka, ezoteryka, gnoza, osobista relacja z Bogiem.
unitariańską postawę religijną - to co nas obecnie najmocniej łączy, czyli nastawienie do obecnie istniejących chrześcijańskich doktryn i formuł religijnych
światopogląd unitariański - czyli unitariańskie pojmowanie świata, w którym żyjemy, natury człowieka, jego miejsca w społeczeństwie, roli aktywności ludzkiej na polu kultury, sztuki i nauki.

Będą w niej wątki bardziej subiektywne, co do których nie oczekuję, iż zostaną przyjęte przez wszystkich jako wyznacznik oraz bardziej uniwersalne, które mam nadzieję staną się moim wkładem w obecnie zachodzący w naszym środowisku ferment.

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Jestem pod wrażeniem i nie mogę się doczekać - sam podział na trzy wymiary jest obiecujący, daje mi poczucie koherencji i takiej holistyczności, jeśli wiesz, co mam na myśli :)

Wyobrażam sobie, że spostrzeżenie "nici przewodniej" w Twoich dotychczasowych poszukiwaniach musiało być bezcennym przeżyciem - dającym być może coś w rodzaju poczucia integralności, za którym osobiście tęsknię.

Pozdr,
Laur

klasyk pisze...

Dzięki za dobre słowa :)

klasyk pisze...

cieszę się, że dostrzegasz potencjał w tym moim pierwszym kierunku i trafnie ujmujesz sens i cel mojej inicjatywy.

Anonimowy pisze...

Twój potencjał twórczy aż się tu gotuje.
I wierzę ponadto, że się nie zmarnuje.
Bo przecie do twórstwa Bóg nas powołuje
I siłę miłości przy tem obiecuje.

Rysz

Anonimowy pisze...

Ale poważniej. Piszesz w Pistis, że "Litera zabija a Duch ożywia". To fakt. Ta obaj czujemy. Tyle, że nasze skłonności są lekko odmienne. Pisze "nasze", bo wiem, że jesteśmy podobni. I ja przez lata miałem pragnienie napisania "teorii wszystkiego". Potem "teologii wszystkiego". I dopiero ostatnio powoli dochodzę do tego, że lepiej będzie, jak tę teologię zapiszę w swoim sercu. Wpiszę tam po prostu Głos Tego, który do mnie mówi. Gdyż nie z zapisanym papierem pójdę dalej (on przepadnie), ale z moim sercem, które jest wieczne.

Możesz powiedzieć, że robisz to dla innych. Aby byli zbudowani twymi przemyśleniami. Tak częściowo może być, ale o ileż więcej potrzebna nam jest praca nad sobą. Jeśli bowiem zbawimy siebie - zbawimy cały świat.

Jeśli ulegniemy cierpieniu - świat będzie cierpiał razem z nami. Zawołanie "Ratuj własną duszę!" nie jest wezwaniem do egoizmu, ale wezwaniem do zbawienia świata. Nasza dusza jest naszym pierwszym uczniem i pacjentem.

Życzę Ci powodzenia!

Rysz

Anonimowy pisze...

Przepraszam. O Literze i Duchu piszesz też w tym blogu, w miejscu:
http://neoarianie.blogspot.com/2011/12/religia-vs-duch.html

Rysz

Prześlij komentarz