Mit Rajski nieco inaczej

poniedziałek, 12 grudnia 2011

tekst Cypriana Sajna redaktora naczelnego portalu i pisma Pistis (opublikowany w drugim nr. pisma)


I stworzyli bogowie System. Tam też umieścili człowieka. I sprawili, że w Systemie wyrosły drzewa wydające rzekomo dobre owoce. Zbierał więc je człowiek i żywił się nimi. I był posłuszny bogom we wszystkim. Nie był człowiek istotą szczęśliwą, ale potrafił często odczuwać zadowolenie, gdy spożywał owoce z drzew. I mówił sobie „jestem szczęśliwy, mam wszystko”.
Między drzewami dającymi owoce były też drzewo życia i drzewo poznania. Lecz bogowie strzegli drzewa poznania i zabronili człowiekowi jeść z niego.
Bawili się bogowie patrząc jak człowiek nazywa różne stworzenia Systemu. Zobaczyli też, że niedobrze jest, gdy człowiek żyje w społecznościach i ma wszystko wspólne. Dlatego też stworzyli instytucję małżeństwa i własność prywatną. I sprawili, że jeden mężczyzna będzie miał na własność jedną lub kilka kobiet. Opuszczą oni ojca,  matkę swoją i będą się łączyć w mniejsze grupy. I będzie mężczyzna pracował na kobietę, a ona będzie mu usługiwała i rodziła dzieci. A wszystko co wspólnie uczynią będzie należało tylko do nich. Będzie ich własnością.
I podobało się to bogom. Lecz gdy zobaczyli, że człowiek potrafi dużo gromadzić kazali mu składać ofiary i oddawać bogom cześć. I wystawili bogowie świątynie, w których człowiek składał ofiary i oddawał część swojej własności.
I bogom się to jeszcze więcej podobało. I wprowadzili rytuały, święta na swoją cześć i ustanowili prawa wg których miał żyć człowiek. Żył więc człowiek w posłuszeństwie bogom.

I radowali się bogowie, bo System był doskonały. A człowiek stawał się co raz bardziej zajęty pracą i rytuałami, lecz miał drzewa, które dawały owoce i cieszył się człowiek, że może je zrywać i pracować. Cieszył się też z rytuałów i ofiar, które składał bogom, gdyż w nich odnajdywał wytchnienie.
System zaś rozwijał się ku uciesze bogów, którzy pozyskiwali co raz więcej dóbr i zdobywali co raz większą potęgę nad całym światem. Człowiek w pocie czoła zbierał owoce i cieszył się, gdy mógł je jeść i wydawać potomstwo aby też mogło służyć bogom, których wielbił i czcił w modlitwach.
Lecz stało się nieszczęście dla bogów. Okazało się bowiem, że istnieje Bóg Prawdziwy. I Bóg Prawdziwy tchnął mądrość w jedno z najchytrzejszych stworzeń Systemu – węża.
I rzekł wąż do wybranej przez Boga kobiety: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie ze wszystkich drzew w Systemie wolno wam jeść?
A kobieta odpowiedziała wężowi: Możemy jeść owoce z drzew Systemu, tylko o owocu drzewa, które jest w środku Systemu, rzekli bogowie: Nie wolno wam z niego jeść ani się go dotykać, abyście nie umarli.
Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie. Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak bogowie, znający dobro i zło.
A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła. Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł.
Wtedy otworzyły się oczy im obojgu i poznali, że są ignorantami, poznali swoją duchową nagość i głupotę, zobaczywszy jak kłamliwy jest System stworzony przez bogów.
A gdy usłyszeli szelest przechodzących bogów, zatrwożyli się i skryli w Systemie, wracając do swych dawnych zajęć, starając się zapomnieć o wszystkim czego doświadczyli.
Mężczyzna jednak nie potrafił zapomnieć, mimo swego lęku. Obawiał się bowiem o siebie i swoją kobietę, gdyż nie wiedział co uczynią bogowie, gdyby opuścili System i nie wiedział czy jest to możliwe by żyć poza Systemem.

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Widać z tego, że spożycie owocu nie daje wyzwolenia, a jest zaledwie poznaniem stanu swego zabłądzenia. Skoro to pierwszy krok, to co ma Adam zrobić dalej, aby się wyzwolić z Systemu?

Rysz

Anonimowy pisze...

Piszę, że jeszcze nie wyzwolili się z Systemu, skoro się go obawiają. Przecież, gdyby byli poza nim, lęku już by nie było. Prawda? Są więc, jak sądzę, na pograniczu. Wracać się boją, i wyjść także. Trzeba by poprosić węża o dalsze informacje. Wszak jest mądry.

Rysz

klasyk pisze...

Moze trzeba znalezc drzewo zycia teraz..

Anonimowy pisze...

Taka mitologia to nie żarty. To próba opisania rzeczywistości językiem symboli. Jeśli okazuje się zawierać korzystne dane - wiedzie do wyzwolenia. Jeśli jednak zbudowana jest błędnie - jest dla czytelnika niekorzystna.

Ta mitologia z Księgi Rodzaju jest niestety niekorzystna. Pokazuje anioła, który już człowieka nie dopuści do Raju. Trzyma wirujący miecz. Dlatego Jezus ją zmienia. Na skraju Raju stawia Ojca oczekującego powrotu marnotrawnego syna z utęsknieniem.

To dwie mitologie - korzystna i niekorzystna. Ta przedstawiona w artykule - trochę zagmatwana (wymaga autorskiej egzegezy - gdyż jej autor jest erudytą), miejscami dowcipna, ale niestety niedokończona. Lęk - to nie jest dla nas rozwiązanie.

Rysz

Anonimowy pisze...

Klasyku, przecież wiem, że jestem ignorantem. Zjadłem już więc ten owoc...

Rysz

Laura pisze...

Rysz, to nie jest rozwiązanie w rzeczy samej, zgadzam się.

Tyle że po co autor ma nam dawać gotowe rozwiązanie, daje nam "tylko" do myślenia.
Mi się takie otwarte zakończenie podoba.

Sam tekst świetny w swojej kontrowersyjności.
Pozdro:)

Prześlij komentarz